Jak zaplanować sesję, studiując kierunek artystyczny?

1. Przygotowanie gruntu pod gładką robotę.

Nie robiąc zupełnie nic przez 5 miesięcy, nie pokazując swojej twarzy wykładowcom niemal w ogóle, trudno bez stresu podejść do tematu. Jednak nie ma co panikować. Na ogół wystarczy trzymać się paru prostych zasad:

  • pierwsze dwa tygodnie to rekonesans, kto jest od czego, co trzeba zrobić, czego się wymaga i w co należy celować. Zatem należałoby być, notować, ogarnąć się. Później odsapniemy.
  •  w miarę regularnie pracujemy cały semestr, trzymając się zasad, obowiązujących na poszczególnych zajęciach. Żeby się nie przemęczać poprawianiem projektów co tydzień, stosuję technikę zjawiania się na korekcie nieco rzadziej, o ile to możliwe. Dzięki temu, że bywam mniej więcej co dwa tygodnie, wykładowca ma szansę zapamiętać moją twarz oraz to, co robię. Ta strategia pozwala, nie zamęczając się,  zbudować swój wizerunek jako osoby, która “przychodzi i pracuje”.
Dzięki takiemu systemowi pracy mamy czas i na swoje sprawy, i na uczelnię. Przy okazji jesteśmy odbierani pozytywnie. Oczywiście, nie polecam olewania sobie w ten sposób zajęć, na których sprawdzana jest lista obecności, z której będziemy rozliczani tudzież zajęć niepowtarzalnych (typu rysunek czy malarstwo, gdzie mamy często jedną pozę modela na 2 tygodnie, przez co olewanie działa na naszą niekorzyść).

2. Odpowiednio wczesne uświadomienie sobie, że sesja się zbliża.

W metodycznym, spokojnym działaniu chodzi o to, aby wykorzystać upływ czasu na naszą korzyść. Zatem ideałem jest zająć się zdawaniem sesji na miesiąc przed jej rozpoczęciem.

 Wracamy z upojnego weekendu majowego i zasiadamy do pisania planu. Może wydawać się to przesadą, jednak późniejsze rezultaty są warte przedwczesnego wysiłku.

 3. PLAN!

Dzięki niemu sesja przestaje być przerażającą niewiadomą. Staje się zadaniami do wykonania, które możemy z satysfakcją wykreślać. Dzięki temu lęk znika, a mózg przestawia się na wykonywanie zadań, a nie panikę.

Sporządzanie planu dobrze zacząć od wypisania przedmiotów i tego, co mamy na nie zrobić. Warto sukcesywnie zbierać również informacje o terminach zaliczeń i ich formie, przyda się to w planowaniu robienia wydruków (a co za tym idzie, pozwoli na spokojnie wybrać najtańszą opcję oraz margines czasu na ewentualne krytyczne sytuacje).

Kiedy lista przedmiotów i tego, co należy na nie zrobić, by uzyskać zaliczenie, jest gotowa, czas przejść do rozpisania strategii.

Plan powinien składać się z tygodni podzielonych na dni. Warto każdy dzień podzielić na dwie strefy: jedna to zadania do wykonania na uczelni czy inne związane z wyjściem z domu, typu zajęcia, wydruki, załatwienie czegoś w dziekanacie czy skoczenie do biblioteki. Druga strefa dnia to zadania do wykonania w domu – poprawienie projektu, przygotowanie czegoś do druku, napisanie referatu. Dzięki takiemu rozdzieleniu obowiązków możemy sobie je logicznie poukładać w głowie, nadając im sensowną chronologię.

Kiedy plan jest już gotowy, łatwo zauważyć, że nie ma dramatu, nie ma zamieszania i nie ma się czym stresować, bo sami widzimy, że z powodzeniem możemy wygospodarować wolne weekendy i wolne popołudnia! 🙂 Mi na przykład, kiedy już to do mnie dotrze, włącza się tryb “ej, jak zrobię szybko więcej rzeczy, będę miała więcej luzu”.

4. Zaliczanie – wykreślanie!!!

Dzięki wypędzeniu złych duchów z naszych obowiązków poprzez wpisanie ich do planu, zyskaliśmy nad nimi władzę. Gdy coś załatwimy czy zrobimy, z satysfakcją możemy to wykreślić. I iść dalej. Nie zapominając oczywiście o celebrowaniu wolnego czasu. I przesypianiu całych nocy, bez zarywania 😉

Jakie są korzyści z planowania?

  •  Egzorcyzm emocjonalny – rozpisane obowiązki przestają być mieszaniną bałaganu i lęku, a stają się po prostu kolejnym punktem do odhaczenia.
  • Wolny czas – okazuje się, że nawet w najgorętszym czasie sesji możemy go wygospodarować. Im więcej i szybciej uda nam się zrobić, tym więcej go zyskujemy.
  • Oszczędność pieniędzy – szukanie w ostatniej chwili najtańszej drukarni czy fotolabu może nie być proste. Jednak wcześniejszy rekonesans i policzenie kosztów pi razy oko wielu osobom pomoże zachować parę złotych na triumfalnego szampana na koniec zdanej sesji.
  • Brak niemiłych niespodzianek – wszystkich nie unikniemy. Jednak gdy mamy jasność co do tego, co kiedy ma się wydarzyć plus mamy wentyl bezpieczeństwa w postaci np wolnego popołudnia, moment, kiedy okazuje się, że trzeba dodatkowych 5h na dokończenie lub zrobienie czegoś od nowa, nie jest dramatem.
  •  Brak silnych, negatywnych emocji – kiedy jesteśmy wyspani (brak zarwanych nocy), wyluzowani (wiemy, co kiedy, gdzie i jak), wszystko idzie łatwiej. Oczywiście, przy okazji każdej sesji człowiek się wkurzyć może i zmęczyć, szczególnie, gdy uczelnia nie rozpieszcza i do zaliczenia jest naście przedmiotów. Jednak dzięki świadomości, w którym momencie jesteśmy, co już zrobiliśmy, jesteśmy w stanie szybko wyleźć z dołka, otrzepać się i iść dalej.
  • Satysfakcja z oddania indeksu – niezaprzeczalnie najlepsza nagroda. Wolna głowa, wakacje. Zaliczone, zdane, można pakować plecak!
Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s